Nienawiść czy już może obojętność...?
This place is no longer a home, not mine.
Potrafią tylko niesprawiedliwie oceniać i wytykać moje błędy. Powierzchownie, agresywnie, bez zastanowienia. Ustalają miliony idiotycznych reguł i zasad, tylko po to by poczuć władzę, by móc zachować poczucie jako-takiej kontroli.
Tak źle, tak niedobrze, co robisz ze swoim życiem...
Spisują cholerne credo, by za chwilę bez mrugnięcia okiem przekroczyć wszelkie granice.
Autorytet? Mogą się z nim pożegnać.Definitywnie.
Szacunek? Chwilami, być może z poczucia obowiązku.
Roszczą sobie prawo do kierowania moim życiem, podczas gdy ich własny świat jest rozsypany na kawałki, godny pożałowania, nie przebierając w słowach- cholernie popierdolony.
Cóż za rażąca hipokryzja.
"Nie nauczą cię jak tańczyć, mówić, chodzić
Lecz jak trafiać bezprzykładnie kulą w płot"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
Hmm ciekawe. Jest tu jedna myśl, która dotyczy także i mnie.
A rodzice czasem miewają trochę racji...
Chyba każda osoba, myśląca i zachowująca się indywidualnie cierpi na tą samą bolączke...Po prostu nie da rady się sterować. Na żaden sposób ^^
Dlatego jesteś im potrzebna by ich uczyć ;-) A ty się uczysz cierpliwości i akceptacji.
cześć ładna dziewczyno z fajnymi rzeczami ;*
Prześlij komentarz