poniedziałek, 9 listopada 2009

She's lost control again.

Mam w pokoju melinę. Przewijają się całe tłumy ludzi, siejąc spustoszenie. O najróżniejszych porach. Generalnie nie widzę różnicy pomiędzy weekendem, a resztą tygodnia.
"Jeśli przychodzą nieznajomi to już jest dobrze".

Nie ma to jak nieogarniać sytuacji.
W ogóle.
Masakra.

Picie wódki o 10 rano nie jest normalne.
Jesteśmy patologią, HELL YEAH!

*** A Halloween w Sfinie było pierwszorzędne,
szkoda tylko że z powodu różnych zakłócaczy umysłu
nie zdążyłam na Skinny Patrini. Ale co tam, dobrze było!








1 komentarz:

Unknown pisze...

Tak sobie czytam i myślę, że w życiu nie przekazałaś mi (bo jednak jestem czytelnikiem) takiej masy słów. Zabawne uczucie.

/Zawór